zapraszam do świata Farfocli
czyli przytulnych, kulistych abstrakcyjnych form jakie tworzę rysując kredkami i tuszem od lata 2023 roku

o mnie
starogardzianka, Kociewiaczka. ur. 31 stycznia 1983 roku w Malborku.
Magistra sztuki, absolwentka Instytutu Wzornictwa Politechniki Koszalińskiej. Stypendystka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zawodowo rysowniczka, graficzka, introligatorka.
W latach 2006-2016 zajmowała się grafiką komercyjną, a następnie przez 7 lat prowadziła pracownię rękodzielniczą tworząc markę „Introligatorka” równolegle rozwijając swoją pasję jaką jest rysowanie.
Wystawy
11.2025 – Zimowa wystawa świąteczna ZPAP Dom Liter w Gdańsku
09.2025 – wystawa indywidualna „Farfocle” Galeria ODK w Starogardzie Gd.
07.2025 – wystawa indywidualna „Farfocle” – Mała Klinika Sztuki w Gdańsku
07.2025 – „8. Gdańskie Biennale Sztuki” Gdańska Galeria Miejska
06.2025 – wystawa zbiorowa Jasiński & Friends Galeria Sztuki ToTuart w Warszawie
12.2024 – wystawa indywidualna „Farfocle” Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku
08.2024 – wystawa indywidualna „Farfocle” Dzienna Dawka w Starogardzie Gd.
Skąd wzięły się Farfocle?
Banalne „rysuję odkąd pamiętam”. Nie będę się cofać do rysunków przedszkolnych, czy czasów studenckich martwych natur i aktów pod okiem profesorów, na których krytykę nie byłam gotowa, w skutek czego porzuciłam artystyczną twórczość na długie lata.
Ta opowieść zaczyna się w miejscu kiedy odważyłam się wrócić do rysowania. Czyli po kilkunastu latach projektowania grafik reklamowych w małej agencji. Potem 8-letniego romansu z introligatorstwem (które miało być odpowiedzią na tęsknotę za tworzeniem czegoś manualnie, autorsko). To wtedy zaczęłam nieśmiało wracać do rysowania ilustrując oprawy swoich wyrobów.
Był lipiec 2023 roku, a my spędzaliśmy leniwy urlop w domu. Rysowałam już wtedy realistyczne ilustracje botaniczne, ale ciągle brakowało mi w nich czegoś więcej niż odzwierciedlenie natury- to udowadniało jedynie, że posiadłam jakiś warsztat. Szukając inspiracji wybraliśmy się do Gdańska na wystawę Beksińskiego. Wróciłam z niej naładowania chęcią do działania. Miałam narysować piękną i świetlistą łąkę rumianku. Po kilku godzinach wyrysowywania 56 małych kwiatków odeszłam od pracy zniechęcona i zmęczona. Na kanapie siedział Krzysiek, który pożyczył moje kredki i coś sobie rysował na skrawkach czarnego kartonu. Wzięłam jeden kartonik i zaczęłam kręcić na nim jakieś nieokreślone kółka. Resztę urlopu jak – w transie – rysowałam kolejne kłębiaste formy, a łąki rumianku już nigdy nie ukończyłam…

